16 października 2017

Omg jak dawno mnie tu nie było. Poważnie... Maj? Tyle się działo od tamtego momentu. Zacznę od początku.

Dodałam wszystkie komentarze, które nie zostały opublikowane. Czy można się ze mną skontaktować. Jako Sofi nie mam już konta nigdzie prócz bloga a nie chcę podawać prywatnego. Nie wiem czy zakładać coś nowego... Ask? E-mail? Co wam odpowiada?
Co u mnie? Oj. Ostatni post jest z połowy maja. Na prawdę nie pamiętam co wtedy się działo. W czerwcu dostałam reset. I w sumie prócz nieszczęsnej imprezy na której miałam wypadek nie pamiętam zbyt wiele. Wakacje minęły mi szybko. Kilka 18, praca i jazdy na prawko. Czyli nic cudownego. Nie ćwiczyłam bo nie miałam na to czasu. W sumie NIC nie zrobiłam. Na koniec wakacji była moja 18. Wyglądałam jak pasztet :) Super. No ale wspomnienia są ważniejsze. A zdjęcia schowam głęboko. Wrzesień. Szkoła. I klasa maturalna... Boże nauczyciele są chorzy. Przez nich nie mam na nic czasu. Jeździłam we wrześniu co dzień prawie 20 km rowerem. I schudłam. To znaczy stosuję pewną dietę. To może opiszę później.
Aktualnie jest połowa października. Nie było mnie tutaj 5 miesięcy! I w sumie o dziwo mam dużo do powiedzenia. Jeden z ostatnich postów był o tym dlaczego zerwałam z aną... No trochę na ten temat się zmieniło. Nie mam dziś siły na opisanie tego. Jutro? Nie obiecuję. Postaram się w najbliższym czasie coś jeszcze tutaj napisać :)
Ostatnio oglądałam pewien film. Do tego ciągle youtube gdzie reklamują swoje ksiązki... W mojej głowie pojawiła się myśl napisania książki-pamiętnika. Wiecie jak coś takiego się tworzy? Najpierw może tylko wersja online a kiedyś może i powstanie papierowa... Jest też jeszcze jeden problem. Nie wiem jak spisać całe swoje życie. Przed postami na tym blogu działo się wiele. Szkoda, że to pousuwałam... Ech. Bo generalnie myślałam, że rzuciłam ane... Myślałam. Jednak tak nie jest. I sama nie wiem w jakim stopniu jestem chora a może tylko skrzywiona. I poprzez to wszystko pomyślałam, że blog to za mało. Potrzebuję większego rozgrzeszenia. Spisania wręcz każdego grzechu. To tylko taka myśl w głowie. Wgl co wy o tym myślicie? Może znacie książki pro ana? Chętnie bym coś przeczytała.
Wiem, to nie ma żadnego ładu i składu. Piszę co myślę. I tak to potem szaleńczo wygląda xD Hehe. Do usłyszenia!

14 maja 2017

Gdzie byłam przez 4 dni?

Ostatnio meldowałam się w środę. Wow szmat czasu. Nie było mnie z powodu pracy i zajęć. Co dzień praca od rana do wieczora. Dopiero dziś mam wolne. Taki okres pewnie nie powtórzy się szybko, ale trochę popsuł mi szyki. Np w piątek rano małe śniadanie zjadłam o 6.30 potem do pracy. Biegiem do fryzjera. Tam okazało się, że zostałam dużo dłużej. Dał mi on małe prince polo (!!). Nic do 18 nie zjadłam. Następnie znów szybko w biegu zjadłam 1 mini bułki słodkie bo musiałam iść do pracy. A wieczorem około 8.30 kanapkę ze śledziem a znów na godzinę do pracy. Koszmar. Dziś w nocy po prostu spałam jak zabita. Nie mogę uwierzyć, że muszę się dziś ogarnąć i iść jutro jeszcze do szkoły... Dobrze, że został tylko miesiąc. Daje mi to jakąś nadzieję.
Zaś dziś nie będzie kolorowo, ale mam sporo nauki i znów pracy do zrobienia tym razem blogersko naukowej więc mój bilans nie będzie cudowny. Tzn lepsze jest jak dla mnie wybrać kiełbasę z grila niż czekoladę. Z resztą w domu u nas griluje się od krótkiego czasu. Więc jeśli możecie do doszkolcie mnie w komentarzu na temat produktów z grila. Wydaje mi się, że same w sobie nie są złe bo nie leje się um tłuszczu ale za to potem dodaje się np. sos.
Jak wcześniej pisałam w tym tygodniu nie zaczynam mojego planu biegowe. Nie miałam kiedy biegać. Dlatego od jutra z nim startuje. Nawet narysowałam sobie wielką tabelę aby wykreślać sobie dni.